Około 14 wyruszyłam do pracy. Na halę nie miałam daleko, bo zaledwie 10 minut. W drodze natknęłam się na Kose i Pita - rozchichrani jak zawsze.
- O proszę, pani doktor. - usłyszałam ironiczny głos Nowakowskiego.
- Może dołączysz do nas? I nie śpiesz się tak jest jeszcze dużo czasu. - zaśmiał się Grzesiek.
- Oczywiście, wasze 'dużo czasu' oznacza zazwyczaj spóźnienie się na trening, a trener tego chyba nie lubi. - mruknęłam zobojętniale.
- Oj tam, raz czy dwa się zdarzyło.
- Mhm..
Ponieważ czułam się dosyć kiepsko postanowiłam jak najszybciej dotrzeć do swojego gabinetu, może znajdę jakieś prochy na ból głowy. Poza tym czekał mnie jeszcze plan ćwiczeń dla trzech zawodników, którzy z racji drobnych urazów będą musieli pracować osobno. Nie wiedziałam czy uda mi się skupić, cały czas myślałam tylko o moich siostrach.. Z tych zamyśleń wyrwał mnie głos Krzyśka.
- Oo, pani doktor, piękna jak zawsze. - zaśmiał się Igła.
- Dowcipny jak zawsze. - mruknęłam.
- Stało się coś?
- Nie, wszystko okej. - skłamałam wymuszając sztuczny uśmiech.
- Igła! - zagrzmiał nagle głos trenera - Może byś się przebrał, a nie tu flirty urządzasz!
- Tak jest trenerze. - zasalutował Ignaczak - Ale z niego nudziarz. - mruknął pod nosem i zniknął za drzwiami szatni.
Powolnym krokiem ruszyłam do swojego gabinetu. Na biurku powitał mnie stos papierów. Świetnie, wieczór załatwiony. - pomyślałam, po czym opadłam na fotel.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz